Case study: Realizacja dla Jeronimo Martins Polska Sp. z o.o. w Gorzowie Wielkopolskim

Case study: Realizacja dla Jeronimo Martins Polska Sp. z o.o. w Gorzowie Wielkopolskim

Miesiąc. Tyle czasu mieliśmy, żeby dla centrum logistycznego Jeronimo Martins zamontować system sygnalizacji pożaru oraz zabezpieczenia przeciwogniowe na terenie całego obiektu. Jak udało nam się dotrzymać takiego krótkiego terminu? Przeczytaj nasze case study z tej realizacji.

Inwestycja: Centrum logistyczne Jeronimo Martins Polska Sp. z o.o.
Lokalizacja: Gorzów Wielkopolski
Rok realizacji: 2016
Czas: 30 dni
Manager Projektu: Mikołaj Radecki, Akson Elektro Sp. z o.o.

Cel realizacji

Powstające w 2016 roku centrum logistyczne wymagało zabezpieczenia przeciwpożarowego. Nasze zadanie polegało więc na wyposażeniu obiektu w wysokiej klasy system sygnalizacji pożaru, zapewniający bezpieczeństwo pracownikom budynku oraz znajdującego się na jego terenie mienia.

Od chwili wejścia na plac budowy mieliśmy miesiąc, by wykonać wszystkie prace. Zaangażowaliśmy do tego celu 18 osób, wśród których znaleźli się elektrycy i elektrotechnicy z doświadczeniem i doskonałą znajomością zastosowanych systemów. Zamontowali oni instalacje, czujniki, urządzenia alarmowe służące do wczesnego wykrywania zagrożenia pożarowego.

Technologie

W centrum logistycznym Jeronimo Martins w Gorzowie Wielkopolskim zastosowaliśmy sprawdzony i niezawodny system SIEMENS oparty o centralę CERBERUS. Obiekt został wyposażony w czujniki optyczne, termiczne oraz zasysające połączone w jeden spójny system służący dla ochrony projektu – opowiada o realizacji manager projektu, Mikołaj Radecki.

Zadaniem czujników jest próbkowanie powietrza, znajdującego się w pomieszczeniu poprzez specjalny system rur. Detektor sprawdza powietrze pod kątem zanieczyszczeń, które mogą sygnalizować pożar. W przypadku zadymienia uruchomiony zostaje alarm pożarowy, który dodatkowo sygnalizuje, w której strefie zagrożenie pożarowe wystąpiło tak, by umożliwić szybką i sprawną ewakuację pomieszczeń oraz rozpoczęcie działań, zmierzających w celu opanowania ognia.

Zastosowany system cechuje bardzo wysoka elastyczność. Można rozbudowywać go o dodatkowe elementy, jak system zamykania drzwi pożarowych na obiekcie. Oprócz tego można łączyć go również z innymi technologiami, m.in.: systemem kontroli dostępu czy powiadamiania straży pożarnej. Wykorzystanie pełnych możliwości tego rozwiązania sprawia, że obiekt jest całkowicie bezpieczny, a wszelkie zagrożenia można wykrywać i eliminować niezwykle szybko, bez dużych strat. Dla podobnych budynków jest to doskonałe rozwiązanie, niosące wiele korzyści, również finansowych poprzez ograniczenie szkód – wyjaśnia Mikołaj Radecki.

Korzyści dla klienta

Zabezpieczenie pożarowe to wymóg, jaki na właścicieli obiektów nakładają polskie przepisy prawa. Podobnych rozwiązań oczekuje także ubezpieczyciel, który bierze na siebie finansową odpowiedzialność na wypadek wystąpienia szkód. Istotne jest to, by podobny system nie tylko został zamontowany na terenie inwestycji, ale także – by gwarantował sprawność. Dlatego po odbiorze prac przez inwestora, nadzór nad instalacjami przeciwpożarowymi dla centrum logistycznego Jeronimo Martins przejął nasz dział serwisu. Jego zadanie polega na przeprowadzaniu rutynowych kontroli, dotrzymanie terminów prac, konserwacji instalacji oraz wymiany urządzeń, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Zawsze pomagamy naszym klientom w doborze systemu i jego rozbudowie tak, aby obiekt był zabezpieczony kompleksowo. W tym celu musimy dobrze poznać specyfikę budynku i ocenić, które elementy w momencie zagrożenia pożarowego powinny zostać wyłączone. Na przykład bardzo ważne jest to, by w razie pożaru wyłączona została wentylacja. Nie każdy o tym wie, dlatego nasze zadanie polega również na doradztwie i uświadomieniu o wymaganych standardach prac. Zawsze blisko współpracujemy z klientem i dążymy do tego, by wszystko działało zgodnie z prawem oraz z najlepszymi praktykami w dziedzinie zabezpieczeń przeciwpożarowych – dodaje Mikołaj Radecki.

Chcesz poznać wszystkie nasze możliwości? Zajrzyj do naszych realizacji i sprawdź, jakie instalacje automatyki budynkowej i teletechniki stosujemy dla obiektów przemysłowych, centrów logistycznych i handlowych, instytucji oraz powierzchni użytkowych.

 

 


Nowa inwestycja na horyzoncie. O wyzwaniach i zadaniach przy nowym projekcie rozmawiamy z Łukaszem Piskorskim

O budowaniu relacji z inwestorem i generalnym wykonawcą. Rozmowa z Łukaszem Piskorskim, kierownikiem projektu

Czy można przygotować się na to, co nieprzewidywalne? Jak planować w zmiennym środowisku? Łukasz Piskorski to nasz doświadczony kierownik projektu, który doskonale wie, że prace nad realizacją wymagają przede wszystkim umiejętności zarządzania zmianą. Na naszym blogu zdradza, jak przygotowuje się do nowej inwestycji i co robi, by mimo pełnych wyzwań warunków pracy budować trwałe relacje z inwestorem oraz wykonawcą.

Łukaszu, pracujesz w Aksonie już ponad 12 lat. Czy pamiętasz swoje początki w firmie?

Tak, pamiętam nawet swój pierwszy dzień w pracy. Zakładałem wtedy, że będzie to tymczasowe zajęcie, ale jak widać los miał inne plany. Zostałem, przeszedłem wszystkie szczeble, jakie mogłem, bo zaczynałem jako elektrotechnik i dzisiaj jestem kierownikiem projektu.

Początki wspominam jako dosyć ciężkie. Imałem się różnych pracy, tych lepszych i gorszych, cięższych i lżejszych. Nie zawsze było łatwo, ale z perspektywy czasu każda z tych rzeczy wiele mnie nauczyła. Myślę jednak, że ta świadomość, że budujemy coś większego, tworzymy, bierzemy udział w ciekawych realizacjach – to był powód, dla którego zostałem na dłużej. Drugim powodem był natomiast zespół. Świetnie się tutaj dogadujemy, wiadomo, zdarzają się i zgrzyty, kiedy pojawia się stres związany z dopięciem inwestycji w terminie. Czujemy jednak, że możemy na sobie polegać i mimo zgrzytów zawsze podejmujemy wysiłek, napędzamy się wzajemnie, żeby domknąć tematy. I zawsze nam się udaje.

Miałeś wtedy swojego mentora, opiekuna, który wdrażał Cię do pracy?

Miałem i miałem wielkie szczęście, że trafiłem właśnie na tę osobę. Był to Klaudiusz, który nauczył mnie wytrwałości w dążeniu do celu. To on pokazał mi, że jeśli chcemy coś osiągnąć, to musimy się temu poświęcić, zaangażować się w to.

Patrząc wstecz, które z inwestycji zapadły Ci szczególnie w pamięć na przestrzeni całego tego czasu?

Jedna z takich poważniejszych realizacji była we Wrocławiu przy Narodowym Forum Muzyki. To był naprawdę duży obiekt z wieloma rozwiązaniami technicznymi i wspominam to do dziś. W pamięci utkwił mi też wyjazd do Szwecji. To był nasz pierwszy zagraniczny projekt i miał wtedy duże znaczenie, bo to od tej inwestycji zaczęły się nasze przygody związane z wyjazdami do innych krajów. Miło wspominam też samą Szwecję i chciałbym ją jeszcze odwiedzić.

Po wielu latach wyjazdów głównie za granicę, otrzymałeś niedawno nadzór nad realizacją obiektu dla lokalnego inwestora i w dodatku znajdującego się w miejscowości Twojego zamieszkania, w Iłowie Żagańskiej. Opowiedz nam, jak doszło do tej współpracy i co to za inwestycja?

To była tak naprawdę moja inicjatywa. Zobaczyłem, że niedaleko Zielonej Góry, w Iłowej, powstaje duży zakład i zasugerowałem szefowi, że może warto tam wejść. Tym bardziej, że obiekt jest spory – to centrum logistyczne należące do niemieckiej firmy. Po pierwszych rozmowach, udało się i niedługo później otrzymałem informację, że będę ten projekt realizował. Jest to dla mnie wspaniała informacja, bo nie ukrywam, że jest to moje miasto rodzinne i traktuje to jako duży ukłon ze strony szefostwa, że mogę przez kilka miesięcy realizować projekt na miejscu.

Zanim opowiesz nam więcej o tej inwestycji, powiedz, co z Twojego punktu widzenia, jako doświadczonego kierownika projektu, jest najważniejsze przy każdej nowej realizacji.

Na pewno trzeba pamiętać, że samo przygotowanie do objęcia prac na obiekcie jest równie ważnym etapem realizacji, co samo wykonanie. Należy zadać sobie pytanie: co musimy wziąć pod uwagę na samym początku? Od czego zależy nasz harmonogram i jak działamy, żeby dotrzymać obowiązujących terminów? Ile osób jest mi potrzebnych? Co z materiałem, warunkami? Czy mam odpowiednią ilość informacji dotyczących założeń, dokumentacji. To wieloaspektowa analiza i sporo rozmów związanych z kontraktowaniem, oczekiwaniami inwestora, zamawiającego, a także oczekiwaniami mojego szefa. Można to porównać do układania puzzli. Na początku jest chaos, a moja rola polega na tym, by z tych wszystkich elementów ułożyć piękny obraz.

Mówisz, że to duża inwestycja, więc z pewnością będzie chwilę trwała. Powiedz, jak przygotowujecie się do takich zleceń. Co dzieje się od momentu, kiedy projekt zostaje przekazany kierownikowi, czyli w tym przypadku Tobie?

Pierwszy krok to na pewno spotkanie z generalnym kierownictwem na budowie. To jest moment, kiedy ustalamy wszelkie warunki. Są one również określone w kontrakcie, ale dla mnie jako kierownika takie bezpośrednie spotkanie to najlepsza okazja, by poznać szczegóły, rozwiać niejasności, poznać obiekt i generalnego wykonawcę. Ustalamy, między innymi, co leży po naszej stronie, jeśli chodzi o dostarczanie materiałów i usług, a do czego zobowiązuje się inwestor.

Przeczytaj również: Najważniejszy jest cel. Rozmowa z Michałem Kozinogą, kierownikiem projektu o jego rozwoju w Akson Elektro

Dzięki temu spotkaniu mam też możliwość obejrzenia zakładu, zobaczenia, jak wszystko wygląda od środka. Bo chociaż dostajemy zawsze dokumentację, to na takim początkowym etapie jest to jeszcze dokumentacja nie do końca kompletna. Na miejscu jesteśmy w stanie ocenić faktyczną wielkość obiektu i zobaczyć na własne oczy, z czym będziemy mieli do czynienia.

To powiedz nam teraz, co dokładnie te prace obejmą. Jakiego typu instalacje będzie montować Twoja ekipa w zakładzie w Iłowej?

Będziemy wykonywać dźwiękowy system ostrzegawczy wraz ze standardowym systemem dźwiękowym. Łącznie będzie to ok. 6 tys. elementów samego systemu dźwiękowego, które będziemy instalować, okablowywać i podłączać do centrali. Jest to więc jedna z większych inwestycji realizowana przez firmę Akson.

Główną funkcją takiego systemu jest ostrzeganie o niebezpieczeństwie, wykrycie pożaru na wczesnym etapie tak, żeby ludzie mogli się jak najszybciej ewakuować. Systemy dźwiękowego ostrzegania mogą dzielić obiekt i ostrzegać na przykład tylko jedną część hali, że należy się ewakuować, bo w innych częściach przegroda pożarowa jest w stanie zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Oczywiście, jeśli coś się wydarzy i ogień nie zostanie opanowany, pracownicy z pozostałych części odpowiednio wcześnie otrzymują sygnał, że trzeba rozpocząć ewakuację. Z czasem odpowiednio obliczonym na spokojne spakowanie się i opuszczenie zakładu.

Czyli system będzie działał według określonego scenariusza. Kto go ustala?

Scenariusz musi zostać uwzględniony w projekcie, który w przypadku tej realizacji, przekazuje nam generalny wykonawca. Opracowują go projektanci razem z przedstawicielem Straży Pożarnej, który pilnuje, by projekt odpowiadał wymogom ewakuacji, jakie obowiązują dla danego obiektu. Bierze więc pod uwagę jego kubaturę, układ pomieszczeń i inne elementy.

Nasza rola polega na wdrożeniu tego projektu i oczywiście – jeśli pojawi się taka sytuacja – zgłoszeniu ewentualnych niejasności lub błędów, które na etapie wdrażania mogą mieć miejsce. Uwzględniamy wtedy poprawki w projektach tak, żeby inwestor i wykonawca mieli kompletną dokumentację. Na samym końcu, przy odbiorze takiej instalacji, obecny jest też strażak, który sprawdza, czy scenariusz jest zgodny z tym, co zaplanował. Dopiero po jego akceptacji, obiekt może zostać przekazany do użytku.

Znasz już założenia i warunki realizacji, zapoznałeś się z dokumentacją, jak wygląda kolejny etap? Tworzysz harmonogram prac, zbierasz ekipę? O co musisz jeszcze zadbać?

W przypadku omawianej inwestycji nasz harmonogram w bardzo dużej mierze zależy od tego, co generalny wykonawca zapewni nam na miejscu, bo zgodnie z kontraktem, dostarczenie narzędzi i urządzeń leży po jego stronie. Od tego też zależy, kiedy i w jak dużym zespole będziemy mogli wejść na inwestycję. Jeśli, na przykład, na miejscu jest 10 podnośników, muszę ograniczyć liczbę osób w moim zespole do tych 10 urządzeń. W innym wypadku, nie zapewnię pozostałym pracy. Generalny wykonawca otwiera też front robót na danym obszarze i na tej podstawie określam, ilu pracowników i w jakich dniach będę potrzebował. Dobieram sprzęt, zasoby ludzkie, bo też istotne jest to, żeby pracownicy mieli odpowiednie uprawnienia – czy to elektryczne czy na wspomniane podnośniki.

Zobacz również: Nasza realizacja: Focus Mall w Zielonej Górze

Odpowiadając na Twoje pytanie, harmonogram prac jest, ale należy na bieżąco reagować na zmiany, których jest bardzo wiele. Oczywiście mamy wstępnie ułożony zespół, zaczynamy na spokojnie. Tak naprawdę pierwsze dni i tygodnie to moment, w którym możemy zorientować się, jak współpraca z wykonawcą będzie przebiegała, czego możemy się spodziewać i na co liczyć. Przed rozpoczęciem prac na miejscu wiele możemy zaplanować, ale w praktyce wygląda to często zupełnie inaczej.

Na kiedy zaplanowany jest koniec prac nad tą inwestycją?

We wrześniu przyszłego roku obiekt ma już ruszyć. Musimy więc tak zaplanować prace i tak dobrać zasoby, żeby skończyć przed tym terminem. To oznacza, że musimy też skorelować nasze zadania z innymi wykonawcami, bo jeśli nasza linia technologiczna ma się znaleźć na konstrukcji, którą wykonuje ktoś inny, musimy wspólnie ustalić terminy, dogadać się tak, by sobie też wzajemnie nie przeszkadzać.

Natomiast termin oddania inwestycji to data, której musimy się trzymać. Może się więc zdarzyć, że jednego dnia będzie pracować na placu budowy 5-osobowy zespół, a innego wkroczy ekipa 50 pracowników, żeby dotrzymać terminu. Wszystko jest jednak elastyczne i wiemy z naszego wieloletniego doświadczenia, że my też musimy pozostać otwarci na zmiany. Myślę, że jest to wyróżnik naszej firmy, ta elastyczność połączona z wiedzą ekspercką. Dzięki temu nawet, kiedy pojawiają się przeszkody, jesteśmy w stanie im podołać.

To świetne zdanie podsumowujące na zakończenie. Życzymy w takim razie, by wszystko szło sprawnie i przede wszystkim w terminie. Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.


realizacja dla ceva wrocław akson elektro

Najważniejszy jest cel

„Bycie kierownikiem projektu to umiejętne żonglowanie zasobami – czasem, materiałem i oczekiwaniami różnych stron – Pracowników, Pracodawcy i Klienta. Czasami bywa gorąco, ale dla mnie osobiście liczy się stan, gdy prace dobiegają końca i te wszystkie strony są zadowolone” – tak o swojej pracy opowiada Michał Kozinoga, kierownik projektu, który z rozmowie z nami przedstawia własną ścieżkę rozwoju w firmie Akson Elektro.

Michale, jesteś w Aksonie już 5 lat. Za co jesteś odpowiedzialny i jakiego typu projekty nadzorujesz?

Jestem odpowiedzialny za realizację projektów inwestycyjnych przede wszystkim we Wrocławiu i okolicach. Są to najczęściej hale, budynki biurowe, mieszkalne czy instytucje publiczne. Wykonujemy projekty dla różnych Inwestorów, są to przede wszystkim systemy teletechniczne i automatyka budynkowa, czyli zapewniamy Klientowi końcowemu bezpieczeństwo oraz udogodnienia związane z obsługą i utrzymaniem budynku czy optymalizacją procesów na hali przemysłowej. Zaczynałem jako specjalista i członek zespołu projektowego. Razem z kolegami Maciejem Łabą czy Piotrem Zdanowiczem realizowałem projekty dla banku BZ WBK we Wrocławiu. Czerpałem wtedy z ich wiedzy i doświadczenia, uczyłem się nowych rozwiązań. Jestem wdzięczny Kolegom za dzielenie się doświadczeniem i okazane wsparcie merytoryczne. Każdy nowy projekt traktuję jako szansę do rozwoju zawodowego bez względu na rolę jaką pełnię w zespole.

Z jak licznym zespołem pracujesz?

To w dużej mierze zależy od samej inwestycji i zakresu prac. W tej chwili mam 8-osobowy zespół, ale przy montażu linii technologicznej dla np. CEVA Logistics pracowałem z 3 fachowcami. Zdarza się, że działam na inwestycji sam jako specjalista w danej dziedzinie i świadczę usługi gwarancyjne – jak mówiłem, to zależy od obiektu, zakresu prac i terminu realizacji.

Firmy logistyczna CEVA posiada centra logistyczne w całej Polsce. Co realizował zespół Aksona dla tej firmy, jakiego zakresu prac dotyczyła ta inwestycja?

Byliśmy odpowiedzialni za rozprowadzenie przewodów i podłączenie czujników oraz urządzeń na sorterach, czyli urządzeniach do segregacji przedmiotów i paczek. To dosyć rozbudowane linie sortujące, ułatwiające pracę magazynierów, wyposażone w automatykę i systemy zintegrowane z firmowym systemem do zarządzania magazynem. W hali CEVA znajdowały się dwa takie sortery i naszym zadaniem było wykonanie połączeń elektrycznych i szafy automatyki. Dzięki temu rozwiązaniu można było zoptymalizować procesy magazynowo-logistyczne u Klienta.

Pracowaliśmy standardowo w oparciu o projekt, który dostarczył klient, natomiast ciekawe było to, że po raz pierwszy miałem do czynienia z takimi urządzeniami jak sortery w hali magazynowej. Firma CEVA wprowadza do swoich punktów logistycznych pełną automatyzację procesów. Jest to nowa technologia sortowania paczek, kiedy produkty wprowadzane są na taśmę, skanowane, a następnie odprowadzane przez maszyny do odpowiednich punktów w magazynie. Kiedy klient dany produkt kupuje, ponownie maszyna lokalizuje go w magazynie i znowu przepuszcza przez taśmę, skanuje i wysyła.

Jak wyglądała współpraca przy tym przedsięwzięciu?

Prace przebiegały bardzo spokojnie, bo klient był świetnie przygotowany. Na magazynie było wszystko, czego potrzebowaliśmy, nie było żadnych przestojów w dostawach przewodów ani czujników, więc prace szły bardzo sprawnie. Projekt i wytyczne również zostały przygotowane bardzo skrupulatnie, co jest niezwykle ważne, niezależnie czy jest to mniej czy bardziej skomplikowana realizacja. Byliśmy odpowiedzialni za ułożenie tras kablowych, czujników i na koniec wykonanie podłączeń.

Czy to standard w trakcie prac, że wszystko przebiega w tak uporządkowany sposób?

Niestety nie i przy tej realizacji faktycznie zauważyliśmy, jak bardzo porządek, dokładny harmonogram prac, odpowiednie przygotowanie materiałów i ich rozłożenie w magazynie oszczędzają czas przedsiębiorcy. Wiadomo że każda ekipa stara się, by tak było, ale w budownictwie sytuacje są różne, czasami trzeba czekać na materiały, czasami na inne ekipy. Firma CEVA ma natomiast swoje standardy i procesy, z których korzysta przy innych realizacjach i które wprowadziła również dla tej inwestycji. Otrzymaliśmy projekt, wytyczne, wszystkie materiały, dokładnie dobrane kable i urządzenia, wszystko ułożone w odpowiedniej kolejności i odpowiednio oznakowane tak, żeby można było łatwo je znaleźć. To olbrzymi komfort pracy.

Mieliśmy więc okazję pracować przy naprawdę perfekcyjnej organizacji i zauważyliśmy jak sprawnie prace wtedy postępują i jak się to przekłada na zysk, bo przecież czas to pieniądz. Sprawne uruchomienie linii produkcyjnej, w którą trzeba było zainwestować duże pieniądze, pozwala na szybszy zwrot z takiej inwestycji.

Jak wygląda etap finalizowania przy takiej inwestycji, jak CEVA?

Na pewno trzeba sprawdzić, czy sortery działają i czy działają we właściwy sposób. W tym momencie są tam programiści, którzy uruchamiają sortery, są to oczywiście programiści odpowiedzialni za działanie tych urządzeń. Weryfikują podłączenia i póki co, wszystko przebiega zgodnie z planem. Nie mamy żadnych uwag ani zgłoszeń odnośnie instalacji elektrycznych czy automatyki, więc zakładam, że za kilka tygodni inwestycja zostanie oddana i będzie można świętować sukces.

Mówi się, że zawsze każdy PM (project manager) pamięta się swój pierwszy projekt realizacyjny, to prawda?

Zdecydowanie. Rok temu wykonywaliśmy podłączenia dla inwestycji od jednego z deweloperów. Była to instalacja systemów przeciwpożarowych oraz oddymiania. Sama realizacja nie była wyzwaniem pod względem technicznym czy merytorycznym, ale na pewno była dla mnie istotna, bo był to pierwszy projekt, który został mi powierzony w 100%. Musiałem nie tylko sprawować nadzór nad pracami, ale odpowiadałem też za zamówienia i logistykę. Zarządzanie pracownikami też było dla mnie nowością i sporym wyzwaniem, bo stawiałem swoje pierwsze kroki w nowej roli i pamiętam, że było to ekscytujące, ale również bardzo stresujące.

Czy bycie kierownikiem projektu to był Twój wymarzony cel zawodowy? Co jest najtrudniejsze w tej roli?

Zawsze chodzi o ludzi, największym wyzwaniem jest dobranie odpowiedniego zespołu, z umiejętnościami, który wie, co ma zrobić, potrafi odczytać założenia projektowe, rozumie dokumentację i pracuje sprawnie. Innym kluczowym elementem, a w zasadzie w mojej ocenie podstawowym zadaniem kierownika jest spełnianie potrzeb pracowników pod kątem przygotowania do pracy. Podobnie jak przy realizacji dla firmy CEVA, chcemy, żeby prace postępowały efektywnie, bez przestojów i stresu, kiedy zaczyna zbliżać się termin oddania. Dlatego to my jako kierownicy musimy dbać o zapewnienie frontu robót, materiały i maszyny, które pracownicy będą mieli na wyciągnięcie ręki. Bycie projekt managerem to umiejętne żonglowanie zasobami – czasem, materiałem i oczekiwaniami różnych stron – Pracowników, Pracodawcy i Klienta. Czasami bywa gorąco, ale dla mnie osobiście liczy się stan, gdy prace dobiegają końca i te wszystkie strony są zadowolone. To naprawdę twórcza praca i wyścig z czasem, ale zawsze mi na tym zależało, to był mój cel, do którego dążyłem. Doceniam fakt, że mój potencjał i zaangażowanie w pracy zostały dostrzeżone i mogę robić to, co lubię i na czym się znam.

Akson Elektro obchodzi w tym roku swoje 20. urodziny. Powiedz, czego życzyć Tobie na kolejne lata pracy w Aksonie?

Tak to prawda to piękny jubileusz, jako pracownik firmy cieszę się, że firma się prężnie rozwija, bo to właśnie to umożliwia rozwój dla mnie. Jestem ambitnym człowiekiem i zawsze podchodzę bardzo skrupulatnie do swoich obowiązków. Chciałbym móc realizować się przy większych projektach, uczyć się nowych rzeczy, nabywać nowych umiejętności. To już się dzieje, bo aktualnie szefostwo obdarzyło mnie sporym zaufaniem i otrzymałem ciekawy zakres prac w zakresie automatyki przemysłowej przy naszej największej inwestycji, jaką realizujemy obecnie dla Tesli pod Berlinem. Liczę, że pracy będzie jeszcze więcej, bo kiedy są nowe zagadnienia, nowe problemy techniczne i potrafimy znaleźć rozwiązanie, sprostać oczekiwaniom klienta, to satysfakcja z wykonywanej pracy jest bardzo duża.

W takim razie życzymy Ci wielu ciekawych i rozwojowych projektów. Dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki!

Dziękuję serdecznie! 😊


Akson Elektro realizacja: Focus Mall w Zielonej Górze

Nasza realizacja: Focus Mall w Zielonej Górze

Nie była to pierwsza galeria handlowa w naszym portfolio, ale zdecydowanie największa i najbardziej specyficzna. Dlaczego? O jednej z najbardziej wymagających realizacji w historii Akson Elektro opowiada Maciej Szczodrowski, kierownik naszego działu projektowego.

Elastyczność i zwinność w AKSON Elektro

Zacznijmy od początku. W jaki sposób Akson pozyskał tę realizację?

Tak jak się to odbywa zazwyczaj przy tak dużych obiektach jak Focus Mall, zwrócił się do nas z zapytaniem ofertowym generalny wykonawca, Mostostal. Przedstawiliśmy naszą ofertę cenową i po jej akceptacji, rozpoczęliśmy prace nad zleceniem. Myślę, że fakt, że jesteśmy lokalną firmą był dla Mostostalu istotny i miał między innymi wpływ na wybór właśnie naszej firmy.

Modernizacja galerii handlowej Focus Mall była podzielona na etapy. W których etapach udział brał Akson?

Pierwszym etapem była budowa parkingu przylegającego do budynku B i w tym nie uczestniczyliśmy. Przystąpiliśmy do realizacji budynku E, który jest z tyłu i prace objęły zarówno ten budynek, jak i duży parking. Cały pasaż został przebudowany, należały do nas też lokale najemców. Tam wykonywaliśmy instalacje i teraz opiekujemy się nimi od strony serwisowej.

Co dokładnie objęły te prace?

Dla Focus Mall zaprojektowaliśmy i wykonaliśmy instalacje niskoprądowe, czyli system sygnalizacji pożarowej i dźwiękowy system ostrzegawczy. W galerii handlowej to jest jeden z bardziej istotnych systemów. Plus oczywiście monitoring, który w galeriach handlowych jest mocno rozbudowany, system kontroli dostępu oraz system sygnalizacji włamania i napadu.

Trzeba zaznaczyć, że wchodziliście do obiektu, który już działał i funkcjonował. Czy to ułatwiło czy utrudniło Wam zadanie?

Pod tym względem to na pewno był skomplikowany obiekt. Elementów instalacji systemów sygnalizacji pożarowej było bardzo dużo, można je liczyć w tysiącach. Przy takich realizacjach ważne jest też to, by wszystkie systemy były w dość rzetelny sposób serwisowane i te wszystkie zmiany były w jakiś sposób monitorowane.

Dużym utrudnieniem już na samym początku była dla nas nierzetelna dokumentacja istniejących już instalacji, które my mieliśmy przerobić. Takie sytuacje się zdarzają ze względu na dużą liczbę zmian, bo w galeriach handlowych najemcy wchodzą i wychodzą, więc tej dokumentacji naprawdę ciężko pilnować. To trzeba podkreślić, że tych kwestii formalnych po stronie zarządcy obiektu jest mnóstwo i przypilnowanie rzeczy, o których niekoniecznie ma się pojęcie, nie jest łatwe. Dlatego zazwyczaj zrzuca się to na firmę, która instalacje wykonuje lub serwisuje, ale nie można tej dokumentacji potem już zweryfikować.

I to było pierwsze wyzwanie dla Twojego działu. Niedokładna dokumentacja, przygotowywana przez różnych wykonawców. Jak sobie z tym poradziliście?

Dokładnie, rozpoczynając pracę wyszliśmy z założenia, że mamy dokumentację, ta dokumentacja jest OK, trzeba ją tylko przerobić na nasze potrzeby. Ale jak przyszliśmy na obiekt, okazało się, że nie do końca jest jednak OK. Musieliśmy więc przeprowadzić inwentaryzację tych instalacji, była to dla nas dodatkowa praca, ale musiała zostać wykonana. I tu pojawiła się kolejna trudność, bo Focus Mall to obiekt, który funkcjonuje. Każda przebudowa jakiegokolwiek obszaru wiązała się z tym, że musieliśmy robić szczątkowe projekty w wydzielonych miejscach w galerii, przy zabudowach tak, żeby nadal zapewniać bezpieczeństwo pożarowe w obiekcie.

Czyli pracowaliście na żywym organizmie.

Tak i to jest zawsze duże wyzwanie. Kiedy galeria powstaje od podstaw, my wchodzimy i wykonujemy instalacje w chwili, kiedy jeszcze nikogo nie ma w środku. Później jest odbiór i galeria jest przekazywana, wchodzą najemcy. W przypadku Focus Mall obiekt w chwili modernizacji działał już jakieś 10 lat. Instalacje bezpieczeństwa muszą działać nieustannie i muszą być cały czas sprawne, bo w galerii są ludzie. Nie można narażać ich na niebezpieczeństwo. Musieliśmy więc działać tak, żeby wykonać nasze prace, a jednocześnie zapewnić sprawność istniejących instalacji.

Czy oprócz dokumentacji i konieczności pracy na funkcjonującym obiekcie, napotkaliście jeszcze na inne utrudnienia?

Problemów było dużo (śmiech). Pojawiały się na przykład zmiany, jeśli chodzi o architekturę. Architektom zależało na tym, żeby zrobić coś ładnego w tym obiekcie, co wiązało się ze zmianami i ingerencją w architekturę w niektórych przestrzeniach. My musieliśmy się do każdej takiej zmiany dostosować i to bywało problematyczne.

Dział projektowy musiał być więc cały czas zaangażowany?

Tak, ale to jest część naszej pracy. Jesteśmy nazywani działem projektowym, ale tak naprawdę jesteśmy też wsparciem dla budowy. Przygotowujemy wszystkie dokumenty, nawet te, które są potrzebne na sam koniec, czyli dokumentację powykonawcza, nie tylko w części rysunkowej, ale też wszelkie deklaracje, protokoły, uzgodnienia. Wszystko to jest po naszej stronie.

Taka kompleksowa obsługa ma jednak bardzo dużo plusów. Kiedy realizacja jest podzielona i inna firma wykonuje projekt, a inna zajmuje się jego wykonaniem, to w chwili pojawienia się jakichkolwiek projektów w trakcie prac, to ekipa pracująca na miejscu musi je rozwiązać. Chyba że oczywiście problem jest większy i wiąże się z dodatkowymi kosztami, wtedy projekt wraca do firmy, która go wykonała. U nas, z racji tego, że i projekt i wykonanie jest po naszej stronie, te informacje są cały czas wymieniane na bieżąco i jeśli pojawiają się jakieś problemy, to możemy od razu je rozwiązać. Co sprowadza się do tego, że tak naprawdę prace projektowe trwają często przez cały okres budowy.

Przeczytaj również: Nasza realizacja: Urząd Marszałkowski w Szczecinie. Rozmowa z Maciejem Łabą

To była duża inwestycja dla Twojego działu i dla całej firmy?

To na pewno była pierwsza tak duża galeria, jaką robiliśmy. Nie pierwsza galeria, ale pierwsza tak duża. Była to też wyjątkowa realizacja z tego względu, że generalny wykonawca wymagał od projektantów pracy w środowisku Revit, czyli programu do modelowania obiektów w 3D. Czyli instalacji nie rysowaliśmy na dokumentacji płaskiej, tylko tworzyliśmy je w modelu trójwymiarowym i potem z tego modelu mieliśmy generować dokumentację płaską.

Co przemawia za taką metodą projektowania? Jest bardziej czytelna?

Tak, zdecydowanie. W wersji 3D wszystko widać, przede wszystkim wszelkie kolizje, które usuwaliśmy bezpośrednio w programie. Dla generalnego wykonawcy to duży plus, a dla nas było to kolejnym wyzwaniem. Jeśli chodzi o projektowanie w Polsce, ciągle korzysta się z dokumentacji płaskiej, z programów, które generują dokumentację płaską i na płaskich dokumentacjach z reguły się rysuje. Revit jest pod tym względem rewolucją. Ma usprawnić prace na budowie, rozwiązać kilka problemów, m.in. te ze wspomnianymi kolizjami, ułatwić też pewne czynności wykonawców. Bo nie wszystko zawsze widać na dokumentacji płaskiej. Dopuszcza ona różne możliwości interpretacji, szczególnie przy skomplikowanych projektach. Wersja 3D eliminuje taką sytuację i pozwala lepiej zrozumieć zamysł projektanta.

Brzmi to świetnie, ale wspomniałeś, że korzystanie z tego rozwiązania było dla Was wyzwaniem. Dlaczego?

Ponieważ to był nasz pierwszy kontakt z Revitem na potrzeby realizacji. Nie pierwszy raz z interfejsem, ale pierwsza budowa, na której musieliśmy rysować w ten sposób. Wiadomo, że łatwiej korzystać z rozwiązań, które się zna i stosuje na co dzień. Tutaj musieliśmy się nauczyć jak tworzyć tę dokumentację w wersji 3D.

Dlatego też po tej budowie zapadła decyzja, że musimy zdobyć wiedzę w tym temacie i zostaliśmy skierowani przez przełożonego na konkretne szkolenie. Teraz jesteśmy gotowi na to, żeby wdrożyć to rozwiązanie na każdej budowie. Nawet prowadzący szkolenie powiedział, że Akson to na ten moment jedyna firma w Polsce, która ma aż 3 projektantów rysujących w Revicie.

Czyli ta inwestycja była też dla Ciebie i Twojego zespołu rozwojowa pod kątem wiedzy i umiejętności?

Tak. Każdy duży, wymagający obiekt to jest pole do nauki i my się zawsze uczymy, staramy się rozwijać tę wiedzę. Obszarów, z jakich można ją zdobywać jest wiele, więc z tego korzystamy. Zarówno pod kątem wspomnianego programowania, ale też podejścia do niektórych tematów. Były tam takie skomplikowane miejsca, instalacje, gdzie na przykład korzystaliśmy z opinii specjalistów i staraliśmy się rozwiązywać wszelkie problemy konsultując się z innymi ekspertami.

To teraz pytanie z nieco innej beczki. Wiesz, gdzie wejść w Focusie, żeby nikt Cię nie zauważył na monitoringu?

Nie ma takich miejsc (śmiech). A poważnie, to Focus jest obiektem bardzo specyficznym pod tym względem. Ilość kamer jest w nim tak duża, że ciężko by było znaleźć takie miejsce. Co jest dobrą wiadomością dla pracowników i odwiedzających, mogą się czuć bezpieczni.

Czy Focus kojarzy Ci się teraz z czymś więcej niż tylko z galerią handlową w Zielonej Górze? Patrzysz na ten obiekt inaczej?

W czasie realizacji śmialiśmy się, że jeszcze nigdy tyle razy nie byliśmy w galerii w tak krótkim okresie czasu. Ja nie jestem fanem galerii handlowych, ale tak, jeśli jestem w Focusie, to lubię sobie popatrzeć na te nasze instalacje. Na instalacje też innych i na rozwiązania, które my rysujemy. Mimo tego, że rysowaliśmy ten obiekt w 3D i mniej więcej wiemy jak wygląda, to zawsze fajnie przyjechać na miejsce i zobaczyć, jak wszystko zostało wykonane i jak się sprawdza.

Przeczytaj również: Elastyczność i zwinność w Akson Elektro

Ale to jeszcze nie koniec, bo cały czas wspieracie budynek pod kątem serwisowym.

Serwisowym i projektowym, bo tak naprawdę w dalszym ciągu wprowadzamy projekty dla najemców. Co jakiś czas zarządca obiektu czy inwestor zwraca się do nas z zapytaniem odnośnie lokalu. Utrzymujemy też obiekt serwisowo, bo systemy bezpieczeństwa pożarowego i dźwiękowy system ostrzegawczy muszą przejść raz w roku przegląd. Do tego jest prawnie zobligowany zarządca budynku, a my taki serwis wykonujemy w ramach podpisanej umowy.

Dziękujemy za rozmowę.


Nasza realizacja: Urząd Marszałkowski w Szczecinie. Rozmowa z Maciejem Łabą

Nasza realizacja: Urząd Marszałkowski w Szczecinie. Rozmowa z Maciejem Łabą

Dbamy o to, by nasi pracownicy realizowali ciekawe wyzwania. Jednym z nich z pewnością były prace związane z modernizacją i budową Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie. Zostanie on oddany do użytku jeszcze w tym roku – będzie posiadał inteligentne rozwiązania, m.in. nowoczesne pompy ciepła służące do ogrzewania jak i chłodzenia budynku, wykorzystywanie żaluzji fasadowych do ochrony przed słońcem, automatyczne sterowanie oświetleniem. Technologie te wdrażał zespół Macieja Łaby, kierownika projektu, który w rozmowie z nami opowiedział o jego specyfice.

Macieju, zacznijmy od wyjaśnienia, na czym dokładnie polegają inteligentne rozwiązania w automatyce budynkowej?

Inteligentne rozwiązania w automatyce budynkowej polegają na sterowaniu instalacjami w taki sposób, aby człowiek nie musiał sam decydować, kiedy włączyć lub wyłączyć daną instalację. W inteligentnym budynku to komputer (sterownik) na podstawie odpowiedniego algorytmu reguluje komfortem cieplnym, oświetleniem, wentylacją. Co najważniejsze robi to w sposób optymalny energetycznie tak, aby obniżyć zużycie mediów i przynieść inwestorowi oszczędności.

Takie rozwiązania Twój zespół wdrażał w realizacji dla Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie. Prace dobiegają końca, ale wróćmy do początków. Jak długo pracujesz nad tą inwestycją i jakie zadania objęła?

Ten projekt trwa już dwa lata, a rozpoczął się tak naprawdę od renowacji pierwszego, istniejącego już budynku – dawnej przychodni. Drugi budynek, który również wszedł w zakres tej inwestycji, powstał od zera. Pierwszy już działa, pracują w nim ludzie, a drugi jest na etapie wykańczania, dopełniania wszelkich formalności, zgłaszania do służb. Myślę, że z końcem roku sprowadzą się tam już urzędnicy. Przy tej realizacji pracujemy pod firmą DLL, którzy są z kolei podwykonawcą dla Mostostalu Warszawa.

Co dokładnie wykonaliście dla zleceniodawcy?

Nasz zakres prac objął stworzenie systemu BMS, czyli systemu automatyki i zarządzania budynkiem. To kompleksowe narzędzie, które obejmuje takie czynności, jak sterowanie i regulowanie temperatury w pomieszczeniach, sterowanie oświetleniem, żaluzjami, monitorowanie zużycia mediów, czyli liczników energii elektrycznej, liczników ciepła, chodu, wodomierzy. System monitoruje też urządzenia i inne systemy. Krótko mówiąc, wszystko co wchodzi w automatykę budynkową i składa się na inteligencję całego budynku.

Co było największym wyzwaniem przy tym projekcie?

Na pewno pod względem automatyki jest to największy projekt, jaki do tej pory realizowaliśmy. Jeśli chodzi o zakres prac i zaawansowanie technologiczne, jest podobny do budynku Santander we Wrocławiu, za który otrzymaliśmy od firmy Siemens dwa wyróżnienia – w kategorii systemów bezpieczeństwa pożarowego oraz jako partner w kategorii promotora kompleksowych rozwiązań w zakresie Smart Infractructure.

Największym wyzwaniem przy tym projekcie było połączenie wszystkich systemów w jedną całość. Musieliśmy zintegrować sterowniki różnych producentów pracujących i komunikujących się po różnych protokołach.

Dużo osób bierze udział w takim przedsięwzięciu?

Obecnie na miejscu są trzy osoby plus ja. Wspierają nas też dwie osoby od strony programowej. W szczytowym okresie na budowie mieliśmy 10-12 osób.

Dwa lata nad jedną realizacją to sporo. Jak długo jeszcze będziecie prowadzić tę inwestycję?

Inwestycja formalnie zakończy się 4 października, ale prace będą trwały do końca roku. Później myślę, że będziemy też wsparciem technicznym dla urzędu od strony wizualizacji i oprogramowania.

Powiedz na koniec, co ta inwestycja dała tobie?

120 tysięcy przejechanych kilometrów (śmiech).

Nie zajechałeś samochodu?

Nie, w chwili rozpoczęcia inwestycji dostałem nowe auto służbowe, więc nie było problemu. A odpowiadając poważnie, ta realizacja na pewno rozwinęła moją wiedzę w zakresie wizualizacji. Już wcześniej je tworzyłem, ale nasze oprogramowanie jest nieustannie rozwijane i udoskonalane przez firmę Siemens. Cały czas trzeba więc się doskonalić i poznawać nowe wprowadzane zmiany. Aby być skutecznym, trzeba po prostu być na bieżąco. I tak właśnie robię.

Przy takim intensywnym projekcie należy pamiętać o zachowaniu balansu, jak dbasz o siebie by zachować energię i entuzjazm do działania?

Balansem i energią jest rodzina oraz spędzanie wolnego czasu w zaciszu domowym. Równolegle do projektu w Szczecinie realizowałem swoją własną budowę. Nie wszystko jest jeszcze skończone, więc mam co robić po pracy.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych tak ciekawych i unikatowych na polską skalę projektów.

Dziękuję.


Elastyczność i zwinność w AKSON Elektro

Elastyczność i zwinność w AKSON Elektro

Dynamika branży sprawia, że nie możemy stać w miejscu. Nowe rozwiązania i innowacje wdrażamy na każdym etapie realizacji, ale wszystko zaczyna się zawsze od początku – projektu. Nasz dział projektowy składa się obecnie z trzech specjalistów, na których czele stoi Maciej Szczodrowski. W jaki sposób podchodzi do zadań i wyzwań, jakie przynoszą nam kolejni, coraz bardziej wymagający klienci? Sprawdź.

Macieju, na co dzień kierujesz naszym działem projektowym, co oznacza, że każda inwestycja zaczyna się u Ciebie. Jaki jest, Twoim zdaniem, profil obecnych klientów firmy? Widzisz zmianę, jeśli chodzi o realizowane projekty i oczekiwania naszych biznesowych partnerów?

Bierzemy udział w różnego rodzaju projektach, większych i mniejszych, ale rzeczywiście tendencja zmierza raczej w kierunku tych dużych inwestycji, a co z tym idzie bardziej złożonych instalacji i dużo bardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań. Na początku mojej pracy w Akson Elektro współpracowaliśmy ze Skanską i pracowaliśmy wtedy głównie przy obiektach w Zielonej Górze. Nie były one duże, ale na pewno są reprezentacyjnymi obiektami w naszym mieście, to m.in.: Centrum Przesiadkowe, Centrum Nauki Keplera oraz Centrum Przyrodnicze przy wszystkich tych obiektach uczestniczyliśmy zarówno w procesie projektowania jak i późniejszej realizacji. Warto również wspomnieć o obiektach Uniwersytetu Zielonogórskiego, przy których mieliśmy możliwość pracować, to między innymi budynek Biblioteki Uniwersyteckiej, budynek Wydział Informatyki, Elektrotechniki i Automatyki oraz budynki Parku Naukowo-Technologicznego Uniwersytetu Zielonogórskiego w Nowym Kisielinie. Patrząc z perspektywy czasu, który pracuje w firmie ciężko mi nawet zliczyć wszystkie nasze realizacje na terenie miasta, było ich naprawdę bardzo dużo. Jeśli chodzi o biuro projektowe, to warto również wspomnieć o jednym z naszych ostatnich obiektów, przy którym mieliśmy przyjemność pracować. Mówię tutaj o galerii Focus Mall w Zielonej Górze. Było to dla nas niewątpliwie duże wyzwanie zarówno dla biura projektowego jak i wykonawczo na budowie. W zasadzie projekt ten jeszcze się dla nas nie zakończył, ponieważ uczestniczymy przy pracach związanych z najemcami.

W ostatnim czasie nasze portfolio poszerzyło się o jeszcze większe obiekty. Z tych, znajdujących się w regionie, na pewno warto wymienić E-obuwie i Stelmet, a z tych europejskich, to oczywiście Tesla Gigafactory pod Berlinem, dla której nie projektujemy, ale uczestniczymy w ramach wsparcia jako pomoc przy zarządzaniu i przygotowaniu dokumentacji powykonawczej na zakres realizowanych prac.

Co to oznacza?

W pracach na terenie zakładu Tesli bierze udział bardzo dużo osób. Zarządzanie ich pracą, zadaniami i terminami wykonania jest bardzo trudne nawet dla kadry kierowniczej, która jest tam na miejscu. Ponieważ jako dział nie jesteśmy zaangażowani w procesy związane z projektowaniem, nasza rola polega na wsparciu osób na budowie i obsłudze oprogramowania, które zostało stworzone właśnie do zarządzania pracami na inwestycji.

Jest to nasze wewnętrzne, autorskie oprogramowanie. Stworzyliśmy je po to, żeby móc monitorować przebieg prac i kontrolować realizację zadań zgodnie z harmonogramem projektu. Wszystko po to, by sprawdzać na bieżąco dwa najważniejsze aspekty: terminowość i jakość naszej pracy. Używamy go oczywiście również po to, by rozliczyć naszych pracowników z wykonanych zadań. Liczba elementów instalacji, która się pojawia w przypadku takich realizacji jak zakład Tesli, jest naprawdę olbrzymia. Wewnętrzna aplikacja pozwala nam zbierać informacje bezpośrednio z budowy. Zbieramy raporty, wprowadzamy je do systemu, a osoby kierujące pracami analizują te informacje. Te dane są bardzo istotne, by optymalnie zarządzać zasobami i mój zespół również w tym procesie uczestniczy.

Czyli można powiedzieć, że duże, kompleksowe inwestycje wymagają od Aksona zwinnego podejścia, nie tylko w kwestii realizowanych zadań, ale też zarządzania nimi.

Zdecydowanie. Ciągłe ulepszanie i usprawnianie to również jedno z naszych zawodowych zadań. Kiedy pojawia się potrzeba, inwestujemy i uczymy się, tak jak było w przypadku obsługi drukarki 3D. Jeśli pojawia się oprogramowanie na rynku, które nie jest jeszcze popularne w kraju, ale dostrzegamy jego potencjał w naszej pracy, po prostu je wdrażamy. Tak dzieje się z technologią BIM, czyli modelowania informacji o budynku w trójwymiarze. Nie jest ona szeroko stosowana w Polsce, ale w Wielkiej Brytanii jest już, na przykład, obowiązkowym rozwiązaniem dla projektów budowlanych finansowanych przez budżet. Jako firma o międzynarodowym zasięgu, musimy trzymać rękę na pulsie i odpowiednio wcześnie rozpocząć wdrażanie tego typu rozwiązań. Podobnie było ze wspomnianym wewnętrznym oprogramowaniem do zarządzania – biorąc pod uwagę rosnącą liczbę dużych inwestycji, jasne stało się, że z czasem panowanie nad zadaniami będzie trudniejsze, jeśli nie wdrożymy rozwiązania cyfrowego.

Czy to innowacyjne podejście do pracy to główny wyróżnik firmy na tle konkurencji? Co oprócz tego trzyma Cię w Aksonie?

Na pewno projekty. To one sprawiają, że praca jest ciekawa. Nasz dział projektowy głównie zajmuje się instalacjami teletechnicznymi, w zakres tych instalacji wchodzi wiele systemów, między innymi te dotyczące zabezpieczenia przeciwpożarowego obiektów. Chodzi o takie systemy jak system sygnalizacji pożarowej SSP czy też dźwiękowy system ostrzegawczy DSO. Czasami przygotowujemy proste instalacje, ale zdarzają się też te bardziej skomplikowane, a niekiedy poziom skomplikowania jest naprawdę bardzo złożony. Projektowanie tych najbardziej złożonych systemów z jednej strony oczywiście przysparza wiele problemów, ale finalnie zawsze sprawia najwięcej satysfakcji. Jeśli chodzi o skomplikowane systemy, to należy również wspomnieć o kolegach z działu automatyki, którzy zarówno projektowo jaki i realizacyjnie uczestniczą w wielu bardzo ciekawych kontraktach.

Nasz zespół jest interdyscyplinarny i komplementarny. Wzajemnie sobie pomagamy i to jest największa wartość dodana w naszej firmie. Większość Pracowników przyznaje, że nie brakuje im wyzwań, które tutaj mamy. A że firma ciągle się rozwija, te wyzwania stają się coraz bardziej interesujące. I to jest kolejna rzecz – atmosfera dzielenia się wiedzą i fakt, że my się tu wszyscy chcemy rozwijać, dyskutujemy, chcemy projektować i realizować coraz to większe obiekty. Nie chcemy monotonii. Wszystkie problemy, jakie się pojawiają, traktujemy jako okazję do nauki, szukania rozwiązań i to nam daje dużą satysfakcję oraz buduje twórczą atmosferę. Jakbym miał powiedzieć jednym zdaniem, to rozwój i zgrany team jest podstawą w naszej firmie.

Sprawia też, że zyskujecie naprawdę rozległą wiedzę w swojej dziedzinie. Prawda?

Tak i to dostrzegają zarówno inwestorzy, jak i generalni wykonawcy, z którymi pracujemy. Przy dużych inwestycjach takie firmy jak Akson Elektro nie biorą zazwyczaj udziału w przetargach. Robią to więksi gracze, jak Budimex czy Mostostal. Ale to nie oznacza, że coś nam umyka. Przeciwnie, generalni wykonawcy polegają na naszej wiedzy oraz doświadczeniu i mają pewność, że współpracują z fachowcami. Nie jest to tylko reklamowy slogan, bo sprawdziliśmy się już przy okazji wielu wspólnych realizacji. Wygrywamy elastycznym podejściem, wiedzą i doświadczeniem, dlatego ciągle pojawiają się nowe zlecenia, a aktywnej sprzedaży w naszej firmie nie ma. Po prostu otrzymujemy nowe kontrakty w wyniku poleceń czy rekomendacji różnych partnerów biznesowych.

Przeczytaj również: Luz i kreatywność w automatyce

Naszą wiedzę doceniają też inwestorzy prywatni. Często zwracają się do nas z prośbą o doradztwo odnośnie gotowych już projektów albo zaproponowanie nowych, optymalnych rozwiązań. Szukają oszczędności, ale też pomysłów, które będą trwałe, bezawaryjne i dostosowane do konkretnych warunków, mówiąc wprost - szyte na miarę oczekiwań.

Innowacyjne myślenie, chęć do poszerzania wiedzy i podejmowania ciekawych wyzwań. Jakie jeszcze cechy, predyspozycje powinna mieć osoba, która aplikuje do Aksona? Kto najlepiej odnajdzie się w Twoim dziale?

Na pewno ważna jest umiejętność pracy w grupie, bo nigdy nie jest tak, że każdy z nas dostaje jakiś fragment, nad którym pracuje samotnie, indywidualnie tak, ale nie samotnie. To jest ścisła zespołowa współpraca, dyskutowanie, wymienianie się informacjami, więc tworzymy zespół i tutaj indywidualiści nie odnajdą się. Komunikatywność i skuteczność w działaniu, podejmowanie inicjatywy to cenne cechy, na które osobiście zwracam uwagę, ponieważ to one determinują końcowy efekt pracy. Podstawą jest oczywiście odpowiednie wykształcenie związane z przygotowywaniem projektów sieci elektrycznych w określonym oprogramowaniu. Istotna jest też umiejętność dobrej organizacji czasu pracy, tak by terminowość w projektowaniu i przygotowywaniu dokumentacji nie stresowała, a mobilizowała. Jako kierownik dbam oczywiście o to, ale także o rozwój mojego zespołu, udzielanie informacji zwrotnych czy przestrzeń do dyskusji. Nic nie daje takiego powera do działania jak zaufanie i realny wpływ w formie realizacji swojego pomysłu😉.

Jesteś związany z firmą blisko 10 lat. Jak firma zmieniała się na przestrzeni dekady?

10 lat temu to była inna firma. No i ja byłem młody (śmiech), to była moja pierwsza praca w branży budowlanej. Rozpocząłem pracę na budowie SORu w Zielonej Górze, pracowałem fizycznie i zdobywałem pierwsze doświadczenie realizacyjne. Bardzo dobrze pamiętam te czasy i wspominam to z sentymentem. Można powiedzieć, że tamto doświadczenie zawodowe było bardzo dobrym wdrożeniem do dalszej pracy, również projektowej. Ze względu na wykształcenie oraz znajomości oprogramowania zaproponowano mi pracę w biurze, w zespole projektowym i tak to się zaczęło.

Po 8 latach otrzymałem awans na stanowisko kierownika. Moje postrzeganie firmy jest dwutorowe - są sprawy, tematy, które nie zmieniły się w ogóle. Na przykład relacje w zespole, z przełożonymi - bardzo otwarte i partnerskie. Czuję się tu jak w domu. Mogę liczyć na pomoc, mogę jasno wyrażać swoje pomysły, przedstawiać propozycje. To jest naprawdę ważne, bo nie ma poczucia pędu czy strachu. Są też zagadnienia, które zmieniły się o 180 stopni, na przykład czuć progres w firmie. I to widać po narzędziach, oprogramowaniu z wyższej półki czy inwestycji w szkolenia pracownicze. Każdego roku Pracodawca pozwala nam się kształcić na koszt firmy. Cały mój zespół został przeszkolony z oprogramowania Autodesk: Revit, Revit MEP, Navisworks Manage oraz BIM 360 Design.

Przeczytaj również: Technologia w działaniu - działanie w technologii

Zmieniła się też skala projektów realizacyjnych oraz portfolio klientów, ale myślę, że ta dywersyfikacja pozwoliła naszej organizacji na bezpieczny wzrost, a nam jako pracownikom na rozwój, bo projekty są coraz bardziej ambitne i przez to wymagają od nas ciągłego doskonalenia się.

Twoi koledzy z zespołu mówią o Tobie, że jesteś pracoholikiem. To prawda?

Może ziarno prawdy w tym jest (śmiech), ja po prostu lubię swoją pracę, daje mi dużo radości i satysfakcji i nie czuję po prostu, że dużo pracuję. W firmie mamy chillroom - jest tam strefa do relaksu i ćwiczeń, jeżeli po kilku, kilkunastu godzinach pracy przy komputerze czuję zmęczenie, to schodzę piętro niżej i po prostu ćwiczę na wioślarzu. I działa to bardzo pobudzająco na moją kreatywność, wracają możliwości poznawcze i ponownie siadam do komputera 😊 W wolnej chwili spędzam czas z moją rodziną, uwielbiamy podróżować, więc mimo tego, że praca jest moją pasją, potrafię zachować do niej dystans i zdrowy balans. Także jestem „zdrowym pracoholikiem”.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Tobie i całemu zespołowi tego twórczego klimatu, równowagi i jak najwięcej ciekawych wyzwań. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.